Urządzenia transportu bliskiego (UTB) to bardzo pojemna nazwa. Ogólnie są to mechanizmy, które służą do przemieszczania ludzi i ładunków na niewielkich dystansach. Wszystko to, w celu ułatwienia i umożliwienia wykonywanych czynności.

Gdzie wykorzystywane są UTB?

Obecnie coraz częściej wspomagamy się tego typu urządzeniami w naszej codziennej pracy. Jest też duże zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników, którzy potrafią sprawnie i bezpiecznie korzystać z takich urządzeń. To znacznie przyspiesza pracę na wielu stanowiskach. Gdzie zatem wykorzystywane są urządzenia transportu bliskiego?

Jak widać z UTB korzystamy wszyscy, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy i są one używane w celach nie tylko przemysłowych.

Wszystko pod kontrolą dla naszego bezpieczeństwa.

Z racji specyfiki pracy, jaka wykonywana jest przy użyciu UTB konieczna jest ich dokładna kontrola. Zawsze przecież mamy nadzieję, wsiadając na wysoką karuzelę, że jest sprawna i obsługuje ją fachowiec. Służy to właśnie bezpieczeństwu ludzi, pracowników i towarów.

Na mocy rozporządzeń wydawanych na przestrzeni lat przez Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej wszystkie tego typu urządzenia podlegają dozorowi technicznemu sprawowanemu przez UDT. Dozór ten obejmuje:

Jakie urządzenia kryją się za skrótem UTB?

Wszystkie rodzaje tych urządzeń (a jest ich całkiem sporo), ich kategorie, specyfikacje, sposób i warunki eksploatacji znajdziesz, na stronie głównej Urzędu Dozoru Technicznego, tego samego, przed którym należy zdać egzamin, żeby uzyskać pozwolenie na ich obsługę.

Wśród nich podstawowe i najczęściej używane to:

Z pewnością tak zaawansowane urządzenia byłyby doskonałą pomocą przy budowie piramid w Egipcie. Teraz możemy z nich korzystać bez ograniczeń w wielu miejscach. Przy ich pomocy praca magazyniera, budowlańca i wielu innych zawodów jest zdecydowanie łatwiejsza i bezpieczniejsza.

Znajomość obsługi wózka widłowego to nie tylko wiedza jak się jeździ i operuje samym masztem. To zdecydowanie więcej, zwłaszcza w części teoretycznej i znajomości podstawowych parametrów maszyny – udźwigu i wysokości podnoszenia ładunku.

Ta wiedza jest ważna dla operatora podczas pracy podestu, ale równie ważna jest dla kandydata przystępującego do egzaminu. Nie da się zdać testów egzaminacyjnych bez znajomości diagramów udźwigu. W teście mamy bowiem 15 pytań i aby go zaliczyć musimy odpowiedzieć pozytywnie na minimum 11 z nich. Z kolei pytań o diagramy jest pięć. Prosta matematyka – nawet przy bezbłędnym opanowaniu wiedzy teoretycznej, przynajmniej jeden diagram musimy rozwiązać poprawnie.

Jak zatem czytać diagram? Po pierwszy należy pamiętać o trzech parametrach: o środku ciężkości ładunku, o masie ładunku i wysokości. Następnie należy zidentyfikować gdzie te dane pokazane są na wózku. Diagramy napisane są w dość prosty sposób i UDT nie wymaga od nas abyśmy czytali z nich więcej niż tam się znajduje.

Najważniejsze do dobrego odczytu jest dla nas poprawne określenie środka ciężkości naszego ładunku, o czym mówimy dokładnie podczas naszych szkoleń. To pierwsza rzecz jaką musimy zrobić i jeśli zrobimy to źle, nasze kolejne działania nie dadzą nam poprawnego rozwiązania. Pamiętajmy, że środek ciężkości to odległość środka ładunku czoła wideł. Nie będzie nim nigdy połowa szerokości naszego ładunku, a tym bardziej połowa jego masy.

Gdy już określimy ten środek to musimy go przenieść na odpowiednią wartość w tabeli. Pamiętajmy przy tym, że każdy producent inaczej pokazuje ten diagram. Dla jednego będzie to grafika z liniami oznaczającymi udźwig, z kolei ktoś inny pokaże nam tabelę z kilkoma liczbami. Niemniej zawsze zasada sprawdzania diagramu będzie taka sama.

W następnej kolejności powinniśmy zorientować się ile waży nasz ładunek i na tej podstawie sprawdzić na jaką wysokość możemy podnieść ładunek o danej masie, znając jego środek ciężkości.

Podsumowując – pamiętajmy, że diagram udźwigu pokazuje nam korelację najważniejszych parametrów pracy wózka: udźwigu i wysokości podnoszenia. Niepoprawne jego odczytanie może doprowadzić do utraty stabilności wózka i jego przewrócenia. W takiej sytuacji nietrudno o wypadek, a naszym zadaniem jako operatorów jest właśnie unikanie takich zdarzeń.

Zapraszamy na nasze szkolenia w zakresie obsługi wózków widłowych. Dowiecie się tam jak bezpiecznie pracować na urządzeniu, w tym oczywiście jak poprawnie czytać i stosować diagramy udźwigu w codziennej pracy.

Ile razy zdarzyło Ci się widzieć osoby pracujące na podeście bez zabezpieczenia? Już sam fakt, że zastanawiasz się nad tym czy i jakie szelki są potrzebne do pracy na podeście powoduje, że wyprzedzasz konkurencję!

Czym są szelki?

Szelki zabezpieczające to sprzęt zaliczany do grupy środków ochrony osobistej. Są przeznaczone do zabezpieczania pojedynczej osoby oraz chronienia jej przed upadkiem z wysokości.

Czy podczas pracy na podestach trzeba pracować w szelkach?

Praca na podeście to praca na wysokości. Zasady bezpieczeństwa podczas pracy na wysokości, a tym samym zasady stosowania szelek bezpieczeństwa, reguluje Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 roku.  Jednak z tego rozporządzenia nie wynika jednoznacznie czy w pracy na podeście trzeba być wyposażonym w szelki, ponieważ mamy zabezpieczenie w postaci barierki 1,1 m oraz krawężnika.  Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Przedsiębiorczości i Technologii z dnia 30 października 2018 r. w sprawie warunków technicznych dozoru technicznego w zakresie eksploatacji, napraw i modernizacji urządzeń transportu bliskiego do obsługującego UTB należy PRZESTRZEGANIE INSTRUKCJI EKSPLOATACJI UTB.

Jakie jest zatem zdanie producentów podestów?

JLG w przypadku podestów nożycowych zapisuje: „Firma JLG Industries ZALECA, by wszyscy pracownicy pracujące na platformie zakładali pełną uprząż zabezpieczającą, a lina zabezpieczająca była zamocowana do dedykowanego punktu zaczepienia”.

Z kolei w instrukcji podestu z wysięgnikiem, ten sam producent zapisuje : „Podczas pracy pracownicy przebywający na platformie MUSZĄ nosić pełną uprząż zabezpieczająca, a lina zabezpieczająca musi być zamocowana do dedykowanego punktu zaczepienia”.

Oznacza to mniej więcej tyle, że dla podestów wysięgnikowych szelki są WYMAGANE, dla tzw. nożycówek jest to po prostu ZALECENIE – nie wymóg. Chyba, że przepisy na terenie budowy/zakładu pracy stanowią inaczej … W wielu krajach zabezpieczenie w postaci szelek na podeście nożycowym nie jest wymagane, z uwagi na to, że praca w nich (dla tego rodzaju podestów!) może być nieefektywna, a nawet niebezpieczna.

Co dają nam szelki?

W przypadku podestów wysięgnikowych zabezpieczają nas przed wypadnięciem zwłaszcza przy poruszaniu się na nierównym terenie lub przy poruszaniu się z rozłożonym wysięgnikiem. Podstawowym zadaniem szelek jest rozłożenie sił oddziałujących na ciało człowieka w czasie spadania oraz nadanie ciału optymalnej pozycji w tym czasie.

Podsumowując….

Podczas pracy na podeście z wysięgnikiem – zawsze pracujemy w szelkach!

Podczas pracy na podeście nożycowym – pracujemy w szelkach jeśli wymagają tego od nas przepisy BHP w danym miejscu!

Do tematu szelek jeszcze z pewnością wrócę – w kolejnej odsłonie: jak bezpiecznie używać szelek?

W poprzednim wpisie odpowiedzieliśmy sobie na pytanie o szkolenia w zakresie bezpieczeństwa. Tak jak wcześniej pisałam statystyki są bezlitosne dla naszej branży, stąd aspekt bezpiecznej pracy był i będzie zawsze najważniejszy jeśli chodzi o moje szkolenia. Ale poza nim są również kolejne, których pomijać nie można.

Po pierwsze wymogi formalne. Podesty, wózki czy suwnice to urządzenia dość kosztowne. Nic więc dziwnego, że właściciel takiej maszyny będzie chciał zadbać o to, aby jej operator poświadczył swoje umiejętności odpowiednim dokumentem. Tak jak przy jeździe testowej samochodem jest wymagane ważne prawo jazdy, tak i przy korzystaniu ze zwyżki potrzebny jest „papier”. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której do podestu o wartości 200 tysięcy złotych wchodzi człowiek, który choć sam twierdzi, że „potrafi obsługiwać tą maszynę” nie może pochwalić się zdanym egzaminem przed UDT.

Brak takiego dokumentu może spowodować daleko idące konsekwencje. Możemy rozpocząć od mandatu, który inspektor BHP może nałożyć za korzystanie ze sprzętu bez uprawnień. Kwoty takich kar wahają się od 500 do nawet 5000 złotych. Nie są to małe pieniądze, zważywszy że cena szkolenia wraz z egzaminem jest nieznacznie wyższa od najniższej kary jaką możemy dostać.

Jednak oprócz mandatu dużo kosztowniejszą okaże się sytuacja, gdy na budowie dojdzie do wypadku z udziałem maszyny, której operator nie będzie miał ważnych uprawnień. To jest pierwsza rzecz, którą po przybyciu na miejsce zdarzenia sprawdzają inspektorzy UDT, a konsekwencje takiego stanu rzeczy trafiają najczęściej do sądu pracy. I to może nas już sporo kosztować. Ale znacznie więcej będzie nas kosztować pokrycie szkód materialnych, jakie zostaną wyrządzone. Nie ma w Polsce ubezpieczyciela, który wypłaci odszkodowanie w momencie, kiedy maszynę obsługuje osoba bez uprawnień. Dotyczy to zarówno podestów, które są własnością firmy, jak i tych wynajętych. Wtedy cała wina, również ta materialna, spada na „operatora”. Jak pisałam wyżej już sama wartość maszyny, którą uszkodzimy lub zniszczymy przeraża, a co dopiero jeśli doliczymy koszty, jakie wygenerował wypadek poza podestem czy wózkiem. Te na budowie mogą sięgać milionów złotych i mogą dotyczyć nie tylko samych szkód, ale również strat wywiązanych opóźnieniem harmonogramu prac na placu budowy. Nie piszę już tutaj o konsekwencjach prawnych w momencie, kiedy w takim wypadku będą ofiary…

Każda sytuacja, w której z podestem, ładowarką czy inną maszyną coś się stanie generuje zawsze pytanie o uprawnienia. Ich posiadanie nie zwalnia nas z odpowiedzialności za sprzęt, ale znacznie ułatwi nam życie w momencie takich wydarzeń. A wystarczy kilkaset złotych, aby przed znaczną częścią takich konsekwencji się uchronić.

W poprzednim artykule pisałam o tym kto i w jakim celu potrzebuje podestów. Kolejnym krokiem jest wyjaśnienie dlaczego do obsługi podestów (ale tez innych urządzeń technicznych!) niezbędne są szkolenia. Poza tym, że brak kwalifikacji grozi mandatem ????

Wchodzimy więc konkretnie w obszar, którym się zajmuję od kilku lat. Nie będę ukrywać, że jest to coś co lubię, co mnie w pewien sposób pociąga, ale też coś na czym się po prostu znam i co umiem. A muszę przy tym powiedzieć, że gdy zaczynałam pracę w szkoleniach to dla mnie zasadnym było pytanie nie „po co komu zwyżka?”, ale „co to jest zwyżka”? Bo jeszcze sześć lat temu nie miałam o tym pojęcia, a dziś mam za sobą kilkaset przeprowadzonych szkoleń i kilka tysięcy wyszkolonych operatorów.

Piszę o tym dlatego, że pomimo sporego doświadczenia cały czas się uczę i to w najbardziej efektywny sposób, bo z sytuacji, które mają miejsce na budowach, w zakładach pracy. Uczę się przede wszystkim od Was, z Waszych doświadczeń, rozwiązań czy pomysłów. Dzięki takim sytuacjom, w których dowiaduję się czegoś nowego, cały czas utwierdzam się w przekonaniu, że wiedzy nigdy za wiele. Zarówno tej teoretycznej, jak i praktycznej. Tak samo jak ja uczę się od Was, to również mam przyjemność przekazywać moją wiedzę i doświadczenie Wam. Nierzadko zdarza się, że (nie)operator z kilkunastoletnią praktyką dowiaduje się na szkoleniach czegoś kompletnie nowego lub że powszechnie stosowane przez niego rozwiązania mogą powodować konkretne zagrożenie.

Niestety statystyki w budownictwie są tego jasnym przykładem. W 2018 roku w naszej branży wydarzyło się 5247 wypadków, z czego aż 48 zakończyło się śmiercią pracownika (0,9%), a kolejne 84 były wypadkami ciężkimi. Dla porównania w całym przemyśle miało miejsce ponad 84 tysiące wypadków, z czego śmiertelnych było 209 (0,2%). Ta dramatyczna liczba zgonów na budowach mogłaby być niższa, gdyby nie czynnik ludzki, ponieważ przeważająca część wypadków (60,8%) spowodowana jest „nieprawidłowym zachowaniem się pracownika”. Ilu z ludzi, którzy stracili życie w 2018 roku na budowach mogłoby je ocalić, gdyby byli właściwie wyszkoleni w swoim fachu lub wyzbyli się rutynowego zachowania? Na to pytanie ciężko znaleźć precyzyjną odpowiedź, jednak mam nadzieję, że przekazując wiedzę z zakresu obsługi maszyn z naciskiem na bezpieczeństwo podczas tej pracy, mogłam uratować choćby jedno życie.

Ostatnie lata przyniosły na rynku budowlanym w Polsce bardzo duże zmiany. Dotyczą one praktycznie całego środowiska i każdej części budowy. Bardzo widocznym elementem tej zmiany stały się tzw. „zwyżki” czyli podesty ruchome.

Nie będę się teraz rozwodzić nad ich rodzajami, producentami czy cechami- to na pewno później ????. Na początek odpowiem na pytanie: po co w ogóle jest podest i komu jest potrzebny? Bo, po pierwsze nie do wszystkiego się nadaje, ale i nie każdy potrzebuje z niego korzystać.

Po co więc podest? Przede wszystkim, żeby bezpieczniej i wydajniej pracować na konkretnej wysokości. Bezpieczniej, ponieważ bez użycia niestabilnych rusztowań, chwiejnych drabin i nie zawsze dających się podwiesić wind. Wydajniej, gdyż dzięki podestom możemy w jednym czasie wykonać więcej pracy: podest jest ruchomy, często ze zmiennym wysięgiem przez co daje nam możliwość reakcji i szybszego przemieszczania podczas wykonywania pracy.

Dlaczego podest nie jest dla każdego? Ponieważ aby się nim posługiwać w sposób wydajny i bezpieczny trzeba wyszkolić się z jego obsługi, zdobyć uprawnienia UDT i mieć odpowiednią praktykę. Nie wspominam jeszcze o kwestiach mentalnych, bo chyba każdy pracownik będący na budowie wie co to jest BHP i czego pracując na wysokości robić nie wolno. Niemniej do tego wrócimy w kolejnych wpisach, gdyż temat bezpieczeństwa będzie przewodni w mojej działalności. To zagadnienia, które będziemy tutaj wspólnie rozwijać. Mając doświadczenie w prowadzeniu szkoleń spotkałam się z wieloma sytuacjami dotyczącymi pracy na wysokości. Tą wiedzą będę się z Wami dzielić, ponieważ bezpieczna praca na wysokości jest misją mojego biznesu i zamierzam skutecznie promować tą wartość wśród wszystkich użytkowników podestów ruchomych.

Napisz na WhatsApp